Publikacje

Wspomnienie o Pani Krystynie Wierzbickiej

Śp.  Krystyna Wierzbicka była wielce zasłużonym dla Krakowskiego Oddziału Związku Sybiraków członkiem.

Urodziła się we Lwowie. Została deportowana  do Kazachstanu 13 kwietnia 1940 roku wraz z matką, ciotką i dziadkiem. Po śmierci dziadka  obie kobiety  z dzieckiem przewieziono na jesieni 1944 roku na Ukrainę do miejscowości Talnoje. Tam zmarła jej matka i ciotka. Małą Krystyną zaopiekowała się obca osoba i przewiozła  dziecko do Lwowa do dziadków ze strony ojca, gdzie mieszkała od 26 czerwca 1945 roku. We Lwowie ukończyła szkołę i studia. Po długich staraniach udało się jej powrócić do Polski wraz z mężem i synami i od 1977 roku zamieszkała w Krakowie.

W 1992 roku wstąpiła do Związku Sybiraków. W kilku  kolejnych kadencjach: od III do VIII to jest od 1995 roku do 2016 roku była członkiem Zarządu Krakowskiego Oddziału Związku Sybiraków, pełniąc kolejno funkcje skarbnika , sekretarza i wiceprezesa. W trakcie VIII kadencji, po 2016 roku z powodu pogarszającego się stanu zdrowia zrezygnowała z pracy w Zarządzie. Jej  działalność w Zarządzie była wszechstronna. Podejmowała wiele różnych inicjatyw. Z wielkim zaangażowaniem zarchiwizowała wszystkie dane członków Krakowskiego Oddziału. Brała udział w redagowaniu i przygotowywaniu do druku Biuletynu Informacyjnego „ Sybirak”. Z jej inicjatywy skonstruowana została strona internetowa Krakowskiego Oddziału. Należy podkreślić, że Jej zasługą jest przygotowanie wniosków do odznaczenia Krzyżem Zesłańca Sybiru wszystkim członkom Krakowskiego Oddziału Związku Sybiraków.

Mając na względzie dobro każdego Sybiraka, Pani Krystyna Wierzbicka w swojej pracy na rzecz Krakowskiego Związku Sybiraków była osobą wymagającą w stosunku do siebie i innych. Równocześnie była osobą ciepłą, zatroskaną o los wszystkich Sybiraków w Krakowskim Związku. Znajdowała tych najbardziej potrzebujących, przedstawiając ich sytuację na zebraniach Zarządu i  na miarę swoich sił starała się im pomagać. A przecież sama cierpiała i chorowała od dłuższego czasu, nie pokazując tego po sobie. Zdarzało mi się odwozić Panią Krystynę do domu. Lubiłam te krótkie „podróże”, w czasie których rozmawiałyśmy o swoich, wojennych przeżyciach. Dzieliła się również ze mną swoimi doświadczeniami z pracy społecznej na rzecz Związku Sybiraków, któremu była bardzo oddana. Choroba, z którą dzielnie walczyła uniemożliwiła Jej dalszą pracę  w Zarządzie Związku Sybiraków. Jest mi smutno i wszystkim osobom, które znały, lub miały jakikolwiek kontakt z Panią Krystyną. Na pewno będziemy pamiętać o Jej wielkich zasługach  dla społeczności sybirackiej.

Wanda Puszko-Tarnawska

Wspomnienia o Pani Aleksandrze Szemioth przez członków krakowskiego Oddziału Związku Sybiraków

Wspomnienie Pana Leopolda Walczewskiego wieloletniego członka Komisji Historycznej
Aleksandra Szemioth urodziła się w 1936 roku na Wileńszczyźnie. Przez całe życie uważała się za wilniankę, choć mieszkała tam tylko przez pierwsze lata życia. Gdy Kresy Wschodnie Rzeczpospolitej zostały w 1939 roku zajęte przez Związek Radziecki, jej rodzina znalazła się na liście wrogów klasowych i narodowych państwa radzieckiego.
W 1940 roku jej matka z trzema córkami została wywieziona do Kazachstanu.
Aleksandra Szemioth wraz z siostrami i matką przeżyła zesłanie i wróciła w 1946 do Polski. Zamieszkała w Krakowie. Na Akademii Górniczo-Hutniczej skończyła wydział geologiczny ze specjalnością hydrogeologia. Jej specjalnością było projektowanie i nadzorowanie budowy studni. Może ze stepów kazachskich przywiozła przekonanie, jak ważne jest umieć zorganizować sobie dostęp do wody?
Po 1989 roku, gdy powróciła wolność zrzeszania się, Aleksandra Szemioth włączyła się w prace Związku Sybiraków. Została przewodniczącą komisji historycznej oddziału krakowskiego Związku Sybiraków. Miałem wielką przyjemność i zaszczyt współpracować z nią w komisji historycznej. Była osobą ogromnie zaangażowaną w prace Związku, bardzo sprawną organizatorką, świetną mówczynią, a przy tym pełną godności i kultury osobistej. W ramach prac Komisji Historycznej doprowadziła do wydania 18 tomów wspomnień Sybiraków i Sybiraczek pod łącznym tytułem „Tak było… Sybiracy”. Swoich wspomnień nie opublikowała nigdzie, co wskazuje na skalę jej traumy. W ostatnim tomie znalazły się wspomnienia jej siostry Zofii, dzięki którym można sobie choć trochę wyrobić wrażenie, co te dziewczynki i ich dorosłe opiekunki musiały przeżyć w nieludzkiej ziemi.
Jako historyczka-amatorka oraz świadek historii często, wytrwale i konsekwentnie, w mowie i na piśmie, w licznych wystąpieniach publicznych i prelekcjach, przekazywała dane liczbowe co do zakresu ludobójstwa na Kresach Wschodnich. Uważała, że wiele publikacji profesjonalnych historyków zawiera dane zaniżone. W jej wersji zagłady polskich kresów wschodnich trzeba uwzględnić zarówno cztery fale wywózek, jak i przymusowe wcielanie do Armii Radzieckiej, aresztowania i morderstwa sądowe na miejscu, a także wymordowanie więźniów w większych miastach przed wkroczeniem armii niemieckiej na polskie tereny, okupowane przez Rosję Radziecką.
Pozostanie ona w pamięci jako osoba ogromnie i osobiście zaangażowana w sprawę zachowania pamięci o brutalnej agresji, jakiej się dopuścił Związek Radziecki na polskich mieszkańcach Kresów Wschodnich oraz o męczeństwie setek tysięcy osób deportowanych do prymitywnych warunków w odległych częściach państwa radzieckiego z wyrokiem powolnej śmierci. Jej zaangażowanie w prace Związku oraz jej kultura osobista motywowały do współpracy. Była duszą oddziału krakowskiego Związku Sybiraków, zarówno jako przewodnicząca komisji historycznej, jak i jako przewodnicząca oddziału. Dziękujemy, będziemy pamiętać.
                                                                                                                                                                                            Leopold Walczewski
Wspomnienie członka Zarządu Pani Wandy Puszko – Tarnawskiej

PANI PREZES ALEKSANDRA SZEMIOTH.

Związek Sybiraków był reaktywowany w 1989 roku. Pierwsze założycielskie walne zebranie odbyło się w Krakowie 13 maja 1989 roku w Auli Akademii Pedagogicznej przy ulicy  Podchorążych. Pani Aleksandra Szemioth pełniła funkcję czwartego Prezesa Krakowskiego Oddziału Związku Sybiraków w kadencjach: VII w latach 2011 do 2016 i VIII  od 2016 roku do 2020 roku. Ze względu na pandemię Korona  wirusa i zarządzoną izolację, kolejne wybory nie mogły się odbyć  w przewidzianym i zaplanowanym terminie. W kadencjach od  II do VI od roku 1992 do 2011 pani Aleksandra Szemioth pełniła funkcję  vice-prezesa Krakowskiego Oddziału.

Pierwszym Prezesem Krakowskiego Oddziału od 1989 roku do 1992 roku był  pan Wiesław Krawczyński, który  w latach następnych działał w Zarządzie Głównym w  Warszawie. W drugiej kadencji od 1992 do 1995 roku Prezesem był pan Józef Halski, a w kadencjach od III do VI od 1995 do 2011 roku funkcję Prezesa Związku Sybiraków w Krakowie pełnił pan Jan Grodzicki.

W grudniu 1988 roku, pan Wiesław Krawczyński i Tadeusz Wilczyński  zamieścili  w prasie  ogłoszenie z informacją o organizowaniu się i możliwości zapisania się do powstającego Związku Sybiraków. Sybiracy zaczęli zgłaszać się spontanicznie na Plac Biskupi, również dzięki tak zwanej „ poczcie pantoflowej”,  stając  w długiej kolejce do użyczonego przez Związek Inwalidów Wojennych pomieszczenia. Byli podnieceni możliwością spotkania się  po upływie ponad  pół wieku od powrotu z  zesłania  do Ojczyzny i nieomal każdy zaczął opowiadać swoje tragiczne przeżycia, do których w PRL-u nie mogli się przyznać. Nie było wolno mówić i dzielić się wiadomością o pobycie na Syberii ze względu na szykany i prześladowania ze strony władzy ludowej. Dlatego teraz, wreszcie nieomal każdy Sybirak, po latach milczenia, chciał mówić, opowiadać lub pisać o swych przeżyciach i swoich bliskich.

Pani Aleksandra Szemioth z zawodu była geologiem ,a z zamiłowania historykiem. Od początku powstania Związku interesowała się historią zesłań syberyjskich, ich liczebnością i zasięgiem. Gdy obserwowała  Sybiraków, zapisujących się do Związku  i opowiadających z nieukrywanym wzruszeniem i ze łzami w oczach o zesłańczych losach i przeżyciach, gdy widziała ich podniecenie i radość ze spotkania  z współtowarzyszami niedoli, to stwierdziła, że nie mogą te wspomnienia zaginąć i prawie natychmiast przystąpiła do organizowania Komisji Historycznej. Do zadań  jej miało  należeć  zbieranie i dokumentowanie syberyjskich wspomnień członków Związku. Do tej pracy zgłosiły się spontanicznie osoby o profesjonalnym wykształceniu: historycy i dokumentaliści. Pani Aleksandra Szemioth została przewodniczącą tej Komisji. Dzięki zdobywaniu środków finansowych, Komisja rozpoczęła wydawanie publikacji, zawierającej wspomnienia i opisy przeżyć Sybiraków na zesłaniu, zawarte w serii książek o tytule: „ Tak  było….Sybiracy”. Od 1995 roku  zostało wydanych 18 tomów, ze wspomnieniami około 60 zesłańców syberyjskich. Komisja utworzyła historyczne archiwum, którego zbiory były również prezentowane na kilku wystawach nie tylko w Krakowie, lecz też w innych miejscowościach małopolski. W oparciu o  zbiory Komisji Historycznej powstało kilkanaście prac magisterskich i kilka doktorskich na temat zesłań do ZSRR. Ze zbiorów korzysta również młodzież, która przygotowuje  się do konkursów historycznych. Pani Aleksandra Szemioth wygłosiła wiele prelekcji na tematy związane z zesłaniami na Syberię dla różnych środowisk, a zwłaszcza dla młodzieży szkolnej nie tylko w Krakowie ,lecz również w Tarnowie, Nowym Sączu, Brzesku, Rabce i Zakopanem.

Pani Prezes Aleksandra Szemioth z racji swojej funkcji brała udział nieomal we wszystkich uroczystościach, związanych ze Związkiem Sybiraków, lecz również była obecna na innych  spotkaniach, organizowanych przez inne związki i stowarzyszenia. Starała się zawsze zaakcentować obecność przedstawiciela Związku Sybiraków, przekazując obecnym krótkie słowa powitania, lub wygłaszając dłuższe przemówienie .Przybliżała obecnym tragiczne losy mieszkańców wschodnich rejonów przedwojennej Polski. Będąc Prezesem, oddawała się nieomal całą sobą Związkowi Sybiraków i jego członkom. Troszczyła się o swoich członków, załatwiała i pomagała im w załatwieniu wielu spraw osobistych. Brała udział w pogrzebach, odprowadzając Sybiraków w tę ostatnia drogę.

O swoich przeżyciach i losach swojej rodziny  mówiła rzadko, niechętnie i starała się je omijać. A przecież były bliźniaczo podobne do przeżyć innych  Sybiraków. Powrót do tych traumatycznych wspomnień był dla Niej, jak i dla wielu Zesłańców bardzo bolesny. Wielokrotnie mówiła, że woli przedstawiać historyczne tło naszych zesłań i katorgę innych, a nie swoich bliskich. Pomimo tego zdążyła zamieścić w ostatnim 18 tomie : Tak było…Sybiracy ”wspomnienia z zesłania i łagru opisane przez najstarszą siostrę Zofię, która po powrocie  do Polski w 1946 roku i ukończeniu studiów na wydziale biologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Na polecenie i prośbę swoich przełożonych, po prawie 60 latach od zesłania  na Syberię, napisała swoje wspomnienia. Przedruk został dokonany dzięki zgodzie Sióstr Niepokalanek.  Jest to opis przeżyć zesłanej do Kazachstanu matki z czterem córkami.

Pani Aleksandra Szemioth urodziła się na Wileńszczyźnie, a majątku ziemskim Meyszty. Ojciec był oficerem sztabowym w stanie spoczynku. Służył w randze majora w V Pułku Ułanów Zasławskich. Matka, Maria z domu Potocka, była wcześniej zamężna za Michałem Meysztowiczem, który zmarł w 1917 roku i pozostawił dwoje dzieci: córkę Elżbietę i syna Szymona. W sierpniu 1939 roku ojciec Aleksandry i brat przyrodni Szymon zostali powołani do służby czynnej. Ojciec brał udział w kampanii wrześniowej, został internowany w niemieckim oflagu, z którego uciekł i przedostał się na teren Litwy.  Pozostała sama matka wraz z czterema córkami. Zofia miała 15 lat, Maria  lat 12, Ludwika 9 i najmłodsza Aleksandra lat 4. Po wkroczeniu na terytorium Polski Armii Czerwonej w dniu  17 września 1939 roku, żołnierze sowieccy zajęli pałac, a całą rodzinę przenieśli do folwarku Góry, skąd 13 kwietnia 1940 roku małą Aleksandrę z matką i trzema siostrami deportowano do Kazachstanu do rejonu Bułajewo. Spędziła tam 6 lat. Powrót do kraju nastąpił w kwietniu 1946 roku. Nie mogły wrócić do własnego domu, ponieważ Kresy zostały przyłączone do ZSRR. Nastąpiło spotkanie z ojcem w Lidzbarku Warmińskim, po czym cała rodzina zamieszkała w Krakowie. Tutaj wszystkie siostry  Aleksandry ukończyły szkoły i studia. Ich los , walkę o przeżycie na zesłaniu opisała siostra Zofia.  Za odmowę przyjęcia obywatelstwa sowieckiego, po skończeniu przez nią 18 lat, była skazana na dwa lata łagrów. Przebywała w łagrze nad jeziorem Bajkał. Opis życia  na zesłaniu, siostra Zofia przedstawia prawdziwie i realistycznie. Pokrywa się on z obrazami innych Sybiraków. Zycie  tam  było tak ciężkie i okrutne , że przetrwanie zesłania graniczyło nieomal z cudem.

Pani Aleksandra Szemioth zawsze podkreślała, że dramatyczne, zesłańcze losy łączą i jednoczą nas Sybiraków ze sobą, niezależnie od miejsca pobytu na Syberii. Toczyła się tam walka o przeżycie, spowodowane nędzą, głodem i strachem. To  łączy zesłańców Sybiru i dlatego Związkowi Sybiraków  i jego członkom Pani Aleksandra poświęcała nieomal całkowicie swój czas. Wielokrotnie mówiła i powtarzała,  że my Sybiracy odchodzimy…ale tak naprawdę nie wierzyliśmy, że to już  może Ją dotknąć , osobę tak żywotną i pełną energii oraz zaangażowaną w tworzenie swojej misji. Dlatego po odejściu pani Prezes Aleksandry Szemioth poczuliśmy, jakby w nas też pękła jakaś struna. Krakowski Zarząd Związku Sybiraków był już znacznie okrojony z powodu zaawansowanego wieku, chorób lub śmierci swoich przedstawicieli. Teraz poczuł się na dodatek osierocony i pozbawiony tej siły napędowej do działania, jaką dawała pani Aleksandra. Wymuszona przez Corona wirusa pandemia i izolacja, wzmagała ten stan przygnębienia i frustracji. Odchodzimy  i będziemy odchodzić, a wraz z nami nasze sybirackie przeżycia. Ale z drugiej strony; przeżycie Syberii w wieku dziecięcym daje siłę i upór, żeby się nie poddawać tak łatwo pesymizmowi i słabościom.

Po rocznej przerwie, wymuszonej epidemią, członkowie Krakowskiego  Zarządu  Związku Sybiraków spotkali się na zebraniu i podjęli trud trwania i kontynuacji,.. Zarząd stwierdził, że  jest to winien żyjącym współtowarzyszom i tym nieżyjącym; naszym  dzielnym Sybirackim Przodkom.

Wanda Puszko-Tarnawska

 

Wspomnienie członka Zarządu Pana Stefana Lubelskiego

Stefan Lubelski                                                                  Kraków 9.08.2021

                   MOJA PAMIĘĆ O ZMARŁEJ ALEKSANDRZE SZEMIOT pełniącej funkcje prezesa Związku Sybiraków w Krakowie w latach 2011 – 2021

      Mówiłem o Niej – Szefowa bo tak było lepiej podtrzymywać autorytet Pani Prezes. Tak naprawdę była mi bliska bo ukończyła ten sam Wydział  Geologiczny na AGH co ja, kilka lat wcześniej.            W okresie Jej działalności ja byłem członkiem Zarządu, a w czasie dyżurów rozmawialiśmy o różnych sprawach związanych z działalnością Związku. Śledziłem Jej działalność a moje zdziwienie wywoływał nawał spraw i poczynań, które Ona brała na siebie. Tylko Ona znała potrzebne numery telefonów i adresy do potrzebnych nam ludzi. Była prawie zawsze całym Związkiem Sybiraków.

Brała czynny udział we wszystkich uroczystościach patriotycznych, a w przemówieniach przypominała  o trudnych i tragicznych przeżyciach Sybiraków podczas pobytu na zesłaniach do północnej części Syberii i stepów Kazachstanu.

Najważniejszą Jej działalnością było prowadzenie Komisji Historycznej i udział w wydaniu 18 tomów wspomnień zesłańców syberyjskich pt „Tak było … Sybiracy”. W oparciu o te materiały powstało wiele prac magisterskich i kilka doktorskich.

Pani Aleksandra wygłosiła wiele prelekcji o tematyce zesłań dla różnych środowisk, a przede wszystkim młodzieży, w wielu szkołach województwa małopolskiego. Interesowała się bardzo życiorysami wojennymi innych sybiraków porównując pewnie z przeżyciami swojej rodziny.

Ona – małe dziecko – Oleńka wraz z matką i dwoma starszymi siostrami przeżyła głód i poniewierkę. Przeżyła wstrząs gdy jedną z sióstr ukarano uwięzieniem (obozem przymusowej pracy) za odmowę przyjęcia obywatelstwa rosyjskiego.

Po powrocie do kraju w 1946 roku wywłaszczona z majątku na wschodzie rodzina osiadła w Krakowie. Tu  pani Aleksandra kończyła szkoły i studia wyższe.

Gdy powstał , a właściwie odrodził się Związek Sybiraków została jedną z jego założycieli.              W 2011 r po śmierci poprzedniego prezesa pana Jana Grodzickiego została wybrana na jego miejsce. Obowiązki te wypełniała z wielkim zaangażowaniem aż do nagłej śmierci – 2.01.2020 r.

Nasz Związek ma coraz mniej czynnych członków. Większość to ludzie schorowani dobiegający 90 lat lub więcej. Kilkoro, młodszych członków to ludzie z syberyjskim rodowodem. Czas pokaże czy potrafimy skupić Sybiraków do zorganizowanej w Związku działalności. Naszym celem jest dalsze przekazywanie kolejnym pokoleniom Polaków prawdziwej historii zesłań syberyjskich w XX wieku.

 

    

Artykuł Aleksandry Szemioth w Kwartalniku „Zesłaniec” nr 45 z 2010 r.

    Strona tytułowa Zesłaniec 

Na okładce: Pamiątkowy obrazek z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej. Pamiątka rodzinna. Ewa Felińska, matka abp Zygmunta Szczęsnego Felińskiego miała go na Syberii, gdy przebywała na zesłaniu

ALEKSANDRA SZEMIOTH

DEPORTACJE OBYWATELI POLSKICH NA SYBERIĘ  ORAZ REPRESJE SOWIECKIE NA KRESACH WSCHODNICH II RP PO 17 WRZEŚNIA 1939 ROKU

W 70. Rocznicę pierwszej

Deportacji 10 lutego 1940 roku.

Początek i przyczynę dramatycznych represji sowieckich, jakie dotknęły mieszkańców wschodniej części Polski międzywojennej, należy wiązać z tzw. Paktem Ribbentrop-Mołotow. Pakt ten, noszący nazwę od jego sygnatariuszy, ministrów spraw zagranicznych Rzeszy Niemieckiej i Związku Radzieckiego, podpisano w Moskwie 23 sierpnia 1939 r. Zawierał on gwarancje wzajemnej nieagresji na okres 25 lat, regulował kierunki polityki zagranicznej obu stron oraz ustalał stosunki kredytowo-handlowe. Do głównego dokumentu porozumienia dołączono tajny protokół, którego treść dotyczyła spraw polskich jak również krajów bałtyckich i Rumunii. Odnosił się on do podziału Europy wschodniej na dwie strefy wpływów – niemiecką i sowiecką. Granica pomiędzy nimi miała przebiegać przez środek terytorium Polski, na linii rzek Narwi, Wisły, Sanu i Pisy. Na północy wpływy niemieckie miały obejmować Litwę, a do strefy rosyjskiej przewidziano włączyć Finlandię, Estonię i Łotwę oraz część Rumunii.

Ustalony w tajnym protokole zamysł podziału Polski pomiędzy jej dwóch sąsiadów był zamachem na suwerenne państwo, jakim była II Rzeczpospolita, był decyzją o jej czwartym rozbiorze, z równoczesnym pogwałceniem wcześniejszych umów pokojowych, jakie posiadała z ZSRR i Niemcami. Pakt Ribbentrop-Mołotow pozwolił Hitlerowi podjąć decyzję o rozpoczęciu, od dawna przygotowywanych, działań wojennych, bez obawy o przeciwdziałania ze strony rosyjskiej; nie przewidywał też konkretnych reakcji Anglii i Francji, nieprzygotowanych jeszcze do walki.

Ogromne siły armii niemieckiej, bez wypowiedzenia wojny, natarły na Polskę w dniu 1 września 1939 r. zmasowanym atakiem lądowym, morskim i lotniczym, z północy, z zachodu i południa, łącznie frontem o długości około 1400 km. Tak rozpoczęła się druga wojna światowa, która w ciągu ponad pięciu lat, ogarnęła pożogą i zniszczeniem wiele krajów w Europie i poza nią. Pierwszą ofiarą tej wojny była Polska. Znacznie słabsza militarnie, stawiała jednak armii niemieckiej silny opór, a przebieg bohaterskiej obrony, poczynając od Westerplatte, w ciągu całej kampanii wrześniowej, nie miał odpowiednika podczas późniejszych napaści Niemiec na inne kraje europejskie.

W trakcie trwania dramatycznej obrony przed siłami niemieckimi, nastąpiła, całkowicie nieprzewidywalna, inwazja Związku Radzieckiego na wschodnią część Polski. Określono ją, jako „nóż w plecy”. W dniu 17 września 1939 r. wschodnią granicę Polski, na całej jej długości, przekroczyły dywizje Armii Czerwonej – piechota, czołgi, wozy pancerne, artyleria i lotnictwo – w ilościach porównywalnych do sił niemieckich, jakie napadły na zachodnią część Polski. W ten sposób Stalin spełnił zobowiązanie wobec Hitlera, zawarte w Pakcie Ribbentrop-Mołotow. Związek Radziecki zajął około 51% terytorium Polski, zagarniając „swoją” strefę wpływów, zgodnie z tajnym protokołem.

Polska nie podjęła działań obronnych wobec wojsk sowieckich, nierównowaga sił była zbyt duża. W tym czasie niemal cała armia polska była zaangażowana w obronę przed Niemcami na zachodzie i w centrum kraju; jednostki polskie, już w rozbiciu, cofały się na wschód, a cały naród był sterroryzowany nalotami lotniczymi i bezwzględnym okrucieństwem wojsk niemieckich w stosunku do cywilnej ludności. Znając dramatyzm sytuacji, z intencją uniknięcia dalszych strat, Wódz Naczelny Wojska Polskiego, gen. Edward Rydz Śmigły, bezpośrednio przed ewakuacją Rządu RP do Rumunii, wydał rozkaz zakazujący walk z Armią Czerwoną. Jedynie w kilku miejscowościach, tam gdzie nie dotarł rozkaz, miały miejsce rozpaczliwe próby obrony przez szczupłe oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza, wspierane przez cywilów. Słynna jest obrona Grodna, gdzie do walki stanęła młodzież szkolna u boku żołnierzy KOP-u. Opór ten został szybko zgnieciony atakiem czołgów sowieckich, a miasto poddane represjom odwetowym.

Rozpoczęła się okupacja sowiecka wschodnich ziem polskich. Okupacja wspierana obecnością potężnej armii, a realizowana przez formację policji politycznej, słynne NKWD, wszędzie obecne i dysponujące specjalnymi oddziałami formacji wojskowych. Pomimo widocznego wszędzie, zewnętrznego chaosu i nieładu, władze okupacyjne z konsekwencją i skutecznie realizowały zamierzony cel – sterroryzowanie społeczeństwa, aby uniemożliwić wszelki opór wobec okupanta.

Pierwszym aktem przemocy było wzięcie do niewoli około 250 tysięcy żołnierzy i oficerów polskich z rozbitych przez Niemców jednostek, wycofujących się do wschodnich województw. Po rozbrojeniu, żołnierzy wywieziono do jenieckich obozów pracy w różnych miejscach ZSRR. Natomiast oficerów, w ilości 15 tysięcy osadzono w obozach Ostaszków, Kozielsk i Starobielsk w europejskiej części Rosji sowieckiej. Ich los przesądziły najwyższe władze ZSRR aktem z 5 marca 1940 r. skazującym oficerów polskich na rozstrzelanie; tym samym aktem skazano również blisko 7tysięcy przedstawicieli polskiej inteligencji, aresztowanych w różnych miastach Kresów Wschodnich. Ten wyrok, bez sądu i bez precedensu w cywilizowanym świecie, wykonano w kwietniu 1940 r. Strzałem w tył głowy, z broni ręcznej, zamordowano łącznie 21 tysięcy, oficerów – jeńców wojennych oraz uwięzionych cywilów. Ta straszna zbrodnia ludobójcza znana jest pod nazwą mordu katyńskiego. Miejscami straceń i zbiorowych mogił, oprócz Katynia, były Charków, Miednoje, Bykownia i inne, wciąż nieznane.

Równocześnie NKWD prowadziło intensywne aresztowania Polaków. Więzienia wszystkich kresowych miast zapełniły się rzeszą uwięzionych. Ocenia się, że jesienią 1939 r. i na początku 1940 r. aresztowano około 250 tysięcy obywateli polskich, głównie mężczyzn. Byli oni okrutnie przesłuchiwani i jako wrogowie władzy radzieckiej osądzani, często zaocznie, na kary od 8 do 15 lat przymusowej pracy w sowieckich łagrach. Wywożono ich partiami do obozów „archipelagu GUŁAG„ w różnych miejscach – w północnych rejonach europejskiej części ZSRR, w okolicach Archangielska, północnego Uralu, w Republice Komi,  na Syberii i na tzw. Dalekim Wschodzie. Workuta, Kołyma, Magadan to tylko niektóre straszne miejsca, gdzie przeznaczeniem łagierników była powolna śmierć przy katorżniczej pracy, w głodzie, zimnie i skrajnej nędzy warunków bytowania. W najgorszych z tych miejsc śmiertelność polskich więźniów dochodziła do 50%, a nawet do 80% (np. na Kołymie przy wydobywaniu złota i uranu). Wielu Polaków zginęło, rozstrzelanych bez sądu, przy próbie ucieczki w czasie aresztowania lub w innych okolicznościach. Ich liczba jest jednak nieznana.

Praca w tajdze

Praca w tajdze. Krasnojarski Kraj (1941).

            W październiku 1939 r. przeprowadzono tzw. „wybory” – rodzaj plebiscytu, którego efektem miała być rzekomo dobrowolna decyzja ludności o przyłączeniu Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej do ZSRR, jako integralnych części radzieckiej Ukrainy i Białorusi, a także wytypowanie osób do władz lokalnych. Całość była realizowana pod presją i zastraszeniem – pod groźbą aresztowania wymuszano udział i oddawanie głosów za, z góry przygotowanymi, decy- zjami. Wybory były farsą, lecz ich wyniki stały się podstawą aneksji ziem polskich, których wszyscy mieszkańcy stali się automatycznie obywatelami ZSRR. W konsekwencji liczni Polacy zostali wcieleni do Armii Czerwonej, ilość poborowych w wieku od 18 do 50 lat, ocenia się, na co najmniej 150 tysięcy. Rejestracji podlegały również kobiety mające przygotowanie medyczne.

Warunki codziennego życia były bardzo trudne. Zgodnie z sowieckimi zasadami, ludzie zostali pozbawieni prawa do własności – odebrano niezwłocznie fabryki, majątki ziemskie, warsztaty, sklepy, a ich właścicieli aresztowano lub zabijano bez sądu. Wystąpiły ogromne braki podstawowych artykułów, np. całymi nocami trzeba było stać w kolejkach po racjonowany chleb. Zamknięto polskie szkoły, od wyższych uczelni zaczynając, przestały działać urzędy i wszystkie organy administracji, zakazywano obrzędów religijnych, a księży aresztowano. Zabierano mieszkania, anektując je dla wojskowych i działaczy rosyjskich. Wojsko rabowało plony i zwierzęta gospodarskie. Objawy represji można by mnożyć.

Wprowadzono też, celowo, ferment pomiędzy różnymi warstwami społecznymi, buntując na przykład chłopów, (którym na razie nie odebrano ziemi) przeciwko właścicielom większych majątków (już odebranych) i nakłaniając do grabieży dworów. Buntowano też ludzi z mniejszości etnicznych – Ukraińców, Białorusinów i innych – przeciwko Polakom. Tworzono grupy donosicieli. Wszystkie działania władz sowieckich miały na celu wyniszczenie na zagarniętych ziemiach wszelkich przejawów polskości i przywiązania do norm etycznych i warunków bytu panujących w przedwojennej Polsce. Chodziło niewątpliwie również o fizyczną likwidację ludzi świadomych narodowo, mogących być przeszkodą w sowietyzacji tych terenów. Według obecnej terminologii były to dążenia do wykonania programu tzw. czystek etnicznych.

W krótkim czasie doszło do realizacji procederu takich czystek. W dniu 10 lutego 1940 r. rozpoczęto masowe deportacje cywilnej ludności z polskich Kresów Wschodnich w głąb ZSRR, na podstawie decyzji najwyższych władz sowieckich z końca grudnia 1939 r. Operacje przygotowano w kompletnej tajemnicy i z dużą precyzją. Sporządzono imienne listy deportacyjne, z podziałem przewidzianych do wywiezienia na różne kategorie zesłańcze i skierowaniem ich do różnych miejsc przeznaczenia – obwód archangielski, Republika Korni, Syberia, Daleki Wschód, Kazachstan i inne rejony ZSRR.

W latach 1940-1941 zrealizowano cztery wielkie akcje deportacyjne, z których każda była przeprowadzona równocześnie na całym obszarze Kresów Wschodnich i tych terenów RP, które na mocy Paktu Ribbentrop-Mołotow zajęte zostały przez Armię Czerwoną. Deportacje rozpoczynano nocą, a funkcjonariusze NKWD w asyście uzbrojonych żołnierzy oraz cywilów – donosicieli,

dobijali się do domostw uśpionych mieszkańców, przeprowadzali rewizję, dawali od 30 minut do godziny na zabranie rzeczy i całą rodzinę, z dziećmi, starcami i chorymi, ładowali na furmankę lub ciężarówkę i dowozili do stacji, gdzie następował załadunek do towarowych wagonów. Transport składający się nieraz z około 60 zaryglowanych wagonów, z obstawą uzbrojonej straży konwojowej ruszał na Wschód, w nieznane.

Pierwsza deportacja, która odbyła się 10 lutego 1940 r., objęła rodziny osadników wojskowych, leśników, średnich i niższych urzędników państwowych i samorządowych, łącznie ok. 220 tysięcy osób, mężczyzn, kobiet i dzieci, których wywieziono do kilkunastu obwodów, do strzeżonych obozów – osiedli, przeważnie w tajdze, w Komi ASRR, w Krasnojarskim Kraju, a też w rejonach irkuckim, swierdłowskim i innych. Ta pierwsza deportacja była całkowitym zaskoczeniem, przeprowadzona podczas bardzo ciężkiej zimy i do najtrudniejszych klimatycznie obszarów, była najgorsza ze wszystkich, z dużą śmiertelnością, zwłaszcza dzieci. Zesłanych w lutym NKWD uznało za szczególnie groźnych, stąd taka kara.

Druga deportacja nastąpiła 13 kwietnia 1940 r. i dotknęła rodziny wcześniej aresztowanych urzędników administracji i samorządów, ziemian, kupców i in.; wywieziono ponad 320 tysięcy, głównie kobiet i dzieci, które skierowano przeważnie do północnego Kazachstanu – do kołchozów i sowchozów. Do tej deportacji wlicza się też wywiezionych w maju 1940 r., w tym rodziny internowanych oficerów.

Trzecia deportacja na przełomie czerwca i lipca1940 r., dotyczyła w głównej mierze uciekinierów z Polski centralnej i zachodniej, którzy schronili się na Kresach, aby uchronić się przed Niemcami. W tej akcji wywieziono ponad 240 tysięcy osób, z czego ok. 80% stanowiły rodziny narodowości żydowskiej, uchodźcy z terenu okupacji niemieckiej. Transporty kierowano do Komi ASRR, do obwodu Archangielskiego, na Ural, do Krasnojarskiego Kraju, do Jakucji i w inne rejony.

Redrmptorysta O Marcin Karaś

Redemptorysta o. Marcin Karaś (po prawej stronie), jako robotnik w tajdze.

Czwartą deportację przeprowadzono rok później tuż przed rozpoczęciem wojny niemiecko-sowieckiej. W czerwcu 1941 r. wywieziono inteligencję zawodową, kolejarzy, rzemieślników, rodziny aresztowanych w drugim roku okupacji, pozostałych uchodźców i innych, głównie z Wileńszczyzny, a też (w końcu maja) z rejonu lwowskiego; łącznie deportowano 300 tysięcy osób do Krasnojarskiego Kraju, Ałtajskiego Kraju, w okolice Nowosybirska i inne. Transporty wyruszyły już pod ostrzałem samolotów niemieckich, po dniu wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej (22.VI. 1941 r.).

Wojna ta przerwała proces deportacji Polaków z Kresów Wschodnich, choć były przygotowane kolejne listy deportacyjne (odnaleziono je m.in. we Lwowie). Dla strony sowieckiej napaść wojsk niemieckich była zaskoczeniem. Formacje NKWD, uciekając przed Niemcami, nie pozostawiły gotowych do drogi pociągów z deportowanymi Polakami, pomimo nalotów wywieziono ich do syberyjskich miejsc przeznaczenia. Nie pozostawiono też więźniów. Rozpoczęto ich ewakuację na wschód, a kiedy nie było to możliwe, wszystkich uwięzionych Polaków rozstrzeliwano na miejscu lub miażdżono czołgami wyprowadzone już kolumny bezbronnych ludzi. Ilości zamordowanych nie znamy.

Według polskich danych emigracyjnych (na podstawie akt polskiej ambasady w ZSRR i Armii Polskiej pod dowództwem gen. Władysława Andersa, zebranych na miejscu w latach 1941-1943) łączna ilość deportowanych w 1940 i 1941 r. wynosiła, co najmniej 1.080.000 osób. Gdy dodać wziętych do niewoli żołnierzy i oficerów Wojska Polskiego, więzionych w aresztach i łagrach oraz wcielonych do Armii Czerwonej – to całkowita ilość represjonowanych obywateli RP wyniesie 1.680.000. Te dane liczbowe podaję za Julianem Siedleckim[1]. Nieco inną łączną ilość zawiera zestawienie prof. Władysława Wielhorskiego[2] – 1.585.000. Jeszcze inna ilość jest podawana na podstawie obliczeń statystycznych, wg spisów ludności, wynosi ona 1.350.000. Ilości te, choć różniące się, są jednak porównywalne.

Całkowicie sprzeczne z nimi są udostępnione Polsce dane radzieckie, przekazane w latach 90-tych ubiegłego wieku. Są to spisy deportowanych, tzw. listy konwojowe NKWD. Wg nich ilość deportowanych obywateli polskich w latach 1940-41 wynosiła 314 do 316 tysięcy. Stanowi to 1/3 polskich danych. Część historyków polskich uznała te ilości za prawdziwe i niepodważalne, jakooparte na rzeczywistych danych archiwalnych. Do akceptujących te dane należą: prof. Grzegorz Hryciuk, prof. Wojciech Materski, prof. Andrzej Paczkowski oraz Ośrodek „Karta” współpracujący z rosyjskim „Memoriałem”. Część historyków, a także środowisko sybiraków, jest stanowczo przeciwne przyjmowaniu danych NKWD-owskich bezkrytycznie. Listy przewozowe są dokumentami prawdziwymi, pytanie jednak czy dostarczono wszystkie te spisy. Warto też pamiętać o sądowej zasadzie, wg, której świadectwo sprawcy we własnej sprawie nie jest w pełni wiarygodne.

Badania problemu represji sowieckich w stosunku do obywateli polskich w okresie ostatniej wojny podjęło współcześnie stosunkowo niewielu historyków, tak na emigracji jak i w kraju. Ci ostatni mogli o robić dopiero po zmianach politycznych 1989 roku, a więc pół wieku po wydarzeniach. Początkowo opierali się wyłącznie na polskich danych z archiwów emigracyjnych, a w latach późniejszych też na danych radzieckich, które nie zostały jeszcze poddane rzetelnej weryfikacji. Oprócz wymienionych powyżej autorów emigracyjnych L. Siedleckiego i W. Wielhorskiego – należy uwzględnić wyczerpująca pracę Zbigniewa Sebastiana Siemaszki[3], który podaje szczegółowe zestawienie obywateli polskich przetrzymywanych w ZSRR w latach 1939-1941, w ilości 1.646.000 z powołaniem się na pracę Bohdana Podolskiego, Rzym 1945. Zestawienie to nie uwzględnia represjonowanych po 1944 roku (aresztowanych i wywiezionych po ponownym wkroczeniu wojsk radzieckich na teren Kresów Wschodnich.

Z prac historyków krajowych, którzy powołują się na dane autorów polonijnych, można wymienić następujące publikacje: Przez Sybir na Ziemię Gdańską, praca zbiorowa pod redakcją Cecylii Riedl, t. l, Gdańsk 2006. W obszernym artykule poprzedzającym tę publikację zatytułowanym Zesłania na Syberię w polskiej tradycji historycznej (s. 9-22) jego autor, prof. dr Franciszek Nowiński[4], historyk z Uniwersytetu Gdańskiego, odnośnie represji sowieckich po l7 września 1939 r. przytacza dane emigracyjne podając:

Ogólna liczba Polaków represjonowanych w latach 1939-1941 szacowana jest na około 1 milion 700 tysięcy, w tym 1 milion 200 tysięcy było narodowości polskiej. We wspomnianych powyżej deportacjach wywieziono łącznie około 900 tysięcy. Według źródeł rosyjskich – 330 tysięcy. Szacunkowe dane o wywiezionych dzieciach oscylują wokół 379,5 tysiąca. […] Liczba osób deportowanych i wywiezionych nadal budzi spory i trudno ja ostatecznie zweryfikować

Wspomnieć tu jeszcze należy o książce p.t. Skradzione dzieciństwo. Polskie dzieci na tułaczym szlaku 1939-1950, Kraków 2008, autorstwa Łucjana Z. Królikowskiego OFMConv., poprzedzonej interesującym wstępem prof. dr Jana Żaryna[5] z Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej, w którym czytamy:

Według wyliczeń historyków i samych zesłańców, na terenach ZSRR znalazło się ponad jeden mln zesłańców, w tym 380 tysięcy dzieci. Nie są to dane ostateczne; stale weryfikują je badacze zajmujący się polskim i losami na Wschodzie. Wiadomo, że spośród tej masy ludzi, w ciągu dwóch faz ewakuacyjnych, głównie statkami z Krasnowodzka nad Morzem Kaspijskim do perskiego portu w Pahlewi – trwających z przerwą od marca do listopada 1942 r. – udało się polskim służbom dyplomatycznym wyprowadzić z „nieludzkiej ziemi” ponad 100 tysięcy osób, w tym ponad 40 tysięcy ludności cywilnej, w tym ok. 15 tysięcy dzieci. Zostało dużo, dużo więcej. Według raportów ambasady w Kujbyszewie, w jej zasięgu oddziaływania pozostało w końcu 1942 r. ponad 260 tysięcy obywateli II RP, w tym, co najmniej 77264 dzieci (w tym 8 605 sierot). Te dane nie odnoszą się do kolejnych tysięcy Polaków, żołnierzy, kobiet, dzieci, którzy w ogóle nie dotarli po lipcu 1941 r. do jakiejkolwiek polskiej delegatury – pozostali w łagrach, bądź, jak w Kazachstanie, na statusie „wolnych przesiedleńców”.

Dodajmy jeszcze do tego skrótowego przeglądu bibliograficznego książkę Teofila Mikulskiego[6] p.t. Fotografia zbiorowa Polaków deportowanych do Okręgu pawłodarskiego, Wrocław 1995, w której przytacza on dane liczbowe dotyczące czterech wielkich deportacji z lat 1940-1941, powołując się na materiały Polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości w Londynie oraz publikacje, które ukazały się w Londynie i Rzymie, opatrując je refleksyjną konkluzją, „Jaka była rzeczywista liczba deportowanych – nikt nie wie”

Tytułem dopełnienia tych trosk o rzetelną weryfikację danych dotyczących liczby obywateli polskich zesłanych na Syberię w okresie drugiej wojny światowej przywołać jeszcze należy najnowszą pracę zbiorową p.t. W cieniu czerwonej gwiazdy, zbrodnie sowieckie na Polakach 1917-1956 (w 70 rocznicę Katynia), Kraków 2010, autorów z Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku i Krakowie (Maciej Korkuć, Jarosław Szarek, Piotr Szubarczyk, Joanna Wieliczka-Szarkowa) poprzedzoną wstępem prof. dr Andrzeja Nowaka. W rozdziale „Zbrodnicze deportacje” (s. 228 do 231), autor P. Szubarczyk wyszczególnia ilości deportowanych w czterech wywózkach w latach 1940-1941 przytaczając następujące dane ze źródeł emigracyjnych: 10 lutego 1940 r. – 220 tysięcy, 13 kwietnia 1940 r. – 300 tysięcy, w czerwcu 1940 r. – 240 tysięcy i w czerwcu 1941 r. – 300 tysięcy: łącznie l milion 60 tysięcy.

Najbardziej wnikliwe badania w tej dziedzinie prowadzi prof. dr Daniel Boćkowski z Uniwersytetu w Białymstoku. W obszernej pracy p.t. Czas nadziei – obywatele Rzeczypospolitej Polskiej w ZSRR i opieka nad nimi placówek polskich w latach 1940-1943, Warszawa 1999 przytacza analizę materiałów źródłowych oraz opracowań polskich i radzieckich, stwierdzając, iż ostateczne ustalenia ilościowe są wciąż niemożliwe, a problem wymaga dalszych badań, przy czym wyraża pogląd, że emigracyjne oceny ilościowe są zawyżone, a radzieckie także wzbudzają zastrzeżenia.

Jak widać z przytoczonych danych ilości represjonowanych są zbliżone, lecz niedostatecznie udokumentowane. Tak, więc Związek Sybiraków postuluje by rozpocząć szczegółowe prace badawcze nad ustaleniem i weryfikacją ilości danych deportowanych do ZSRR w okresie drugiej wojny światowej i w pierwszych latach po jej zakończeniu. Badania tej problematyki jest niezwykle złożone ze względu na brak obiektywnej bazy źródłowej, stąd nieliczni autorzy podejmujący ten trud badawczy spotykają się z brakami źródłowymi, zatem droga do ostatecznego ustalenia ścisłej ilości zesłanych wciąż jest daleka. Dyskusja pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami przyjmowania danych NKWD, jako podstawy oceny ilości deportowanych ciągle trwa. Nie ma, bowiem dotychczas zgodności, co do liczby deportowanych na Syberię, do Kazachstanu i w inne rejony byłego Związku Radzieckiego. Dotychczasowe dane różnią się, bowiem diametralnie między liczbami podawanymi przez polskie środowiska emigracyjne na Zachodzie, a wynikami badań rosyjskiego autora A. Gurianowa oraz niektórych polskich historyków. Ośrodek ,,Karta” wydał np. uzasadniające takie stanowisko opracowanie Represje sowieckie wobec Polaków i obywateli polskich, Warszawa 2002, autorstwa profesorów: Stanisława Ciesielskiego, Wojciecha Materskiego i Andrzeja Paczkowskiego. W odpowiedzi na to wydawnictwo ukazała się praca Stanisława Rymaszewskiego W obronie zaginionych Krzyży, Gdańsk 2006, w której autor stanowczo przeciwstawia się tezom z opracowania „Karty” i podaje bardzo szczegółowe zestawienia wszystkich danych emigracyjnych, stojących w sprzeczności z danymi rosyjskimi.

Do podobnych sporów dochodzi podczas konferencji poświęconych represjom na Wschodzie. Przykładem może być konferencja zorganizowana przez współpracujący z ,,Kartą” Dom Spotkań z Historią, która odbyła się w Warszawie 10 i 11 kwietnia 2008 r. w ramach Dni Sybiraka, a także w powiązaniu z projektem edukacyjnym dla młodzieży. Ostatni punkt ciekawego i bogatego programu dotyczył aktualnego stanu wiedzy w kwestii sowieckich represji wobec Polaków. Temat ten wywołał burzliwą dyskusję w kwestii ilości deportowanych. Gospodarz konferencji, prezes Fundacji Ośrodek ,,Karta”, red. Zbigniew Gluza oraz prof. Andrzej Paczkowski i gość spotkania Aleksander Gurianow ze Stowarzyszenia „Memoriał” w Moskwie – przedstawiali spisy konwojów NKWD, jako wyczerpujące problem. W konfrontacji z tym byli członkowie Zarządu Głównego Związku Sybiraków (J. Bancewicz, W. Kowalczyk, A. Szemioth), którzy stanowczo krytykowali pomijanie polskich danych emigracyjnych oraz zbyt łatwowierne podejście do archiwaliów przekazanych przez stronę rosyjską.

Problem ten wzbudzający wiele emocji i kontrowersji nadal pozostaje otwarty. Spory historyków są teoretyczne i jak sądzę, toczą się w oddaleniu od rzeczywistych świadków i ofiar wydarzeń, żyjących jeszcze sybiraków, osób, które przeżyły gehennę sowieckich łagrów i deportacji. Ich doświadczenie wielkiej, niezawinionej krzywdy, strasznych warunków bytowania, pracy ponad siły, głodu, braku ubrania, skrajnie trudnych warunków klimatycznych, np. mrozów do 50˚C, poniewierania ich ludzkiej godności, odbierania nadziei na powrót do kraju, ciągłego lęku, ponaglania do pracy wulgarnymi słowami nadzorców – to wszystko jest trudne do przekazania innym, którzy tego nie zaznali.

Do 1989 r. nie można było o tych sprawach głośno mówić, tym bardziej pisać. Temat zesłań syberyjskich był w Polsce Ludowej objęty nakazanym milczeniem. Dopiero po przemianach politycznych 1989 r. mógł powstać Związek Sybiraków. Skupił wówczas około 100 tysięcy osób. Obecnie, w 2010 r., liczy już tylko 32 tysiące członków. Dość liczne wydane już wspomnienia sybiraków, ukazują dramatyzm ich losów i najgorsze z możliwych realia egzystencji. Przedstawione fakty dotyczą deportacji z lat 1939-1941. Nie wyczerpuje to całego zakresu represji sowieckich wobec obywateli polskich. Rozpoczęły się one na nowo od 1944 r. i trwały długo po zakończeniu II wojny światowej. Po załamaniu się sił niemieckich w bitwie pod Stalingradem, działania wojenne zaczęły się przesuwać na zachód, aż dotarły do dawnych granic Polski. Za frontem szły się jednostki NKWD i one, po ponownym wejściu Armii Czerwonej na tereny naszych Kresów Wschodnich, wznowiły działania przeciw Polakom i na Kresach i w Polsce centralnej, w miarę posuwania się frontu wojennego. Tym razem ostrze prześladowań było skierowane przeciw żołnierzom Armii Krajowej i całej strukturze polskiego państwa podziemnego. Żołnierzy AK aresztowano podstępnie, pod pretekstem propozycji współpracy – wspólnej walki przeciw Niemcom. Aresztowanych poddawano długotrwałym, okrutnym przesłuchaniom i skazywano (za rzekomą zdradę Związku Radzieckiego) na karę śmierci lub wieloletnie wyroki pobytu w łagrach. Kary śmierci często zamieniano na 20 lat katorgi. Według szacunkowych danych uwięziono około 60 tysięcy AK-owców tylko w latach 1944-1945 na Kresach Wschodnich. Prześladowania polskiego podziemia trwały przez wiele lat, w całej Polsce, a ilości represjonowanych nie Są znane. Równocześnie Z terenów Kresów wznowiono deportacje cywilów, również w nieznanych ilościach. Podobnie wywożono ludność litewską, a też Łotyszy i Estończyków. W ten sposób pacyfikowano ludność tych ziem, polskich i krajów bałtyckich po ich ostatecznym przyłączeniu do ZSRR na podstawie ustaleń alianckich na konferencji w Jałcie (4-11 lutego, 1945 r.), która przesądziła o dominacji ZSRR w całej Europie środkowo-wschodniej.

Osobnym zagadnieniem są powroty Polaków z syberyjskiego wygnania. Po zawarciu układu Sikorski-Majski (Londyn, 30 lipca 1941) rozpoczęto organizowanie wojska polskiego na terenie ZSRR. Powstał 2 Korpus pod dowództwem gen. W. Andersa, utworzony z Polaków uwolnionych z łagrów, który ewakuował się do Iranu wiosną 1942 r. Związek Sowiecki opuściło wówczas około 76 tysięcy żołnierzy i 38 tysięcy cywilów, głównie dzieci w grupach sierocińców, łącznie 114 tysięcy Polaków. W 1943 r. rozpoczęto pobór Polaków do wojska polskiego pod dowództwem płk Zygmunta Berlinga (Pierwsza Dywizja Piechoty im. T. Kościuszki), z którą opuściło ZSRR blisko 20 tysięcy Polaków. Oficerami w tej Dywizji byli przeważnie Rosjanie.

Inni deportowani i uwięzieni, którzy zdołali przeżyć lata niewoli, wracali do powojennej Polski w latach 1945-1946 w ramach tzw. repatriacji oraz w latach 1955-1959, na podstawie dodatkowej umowy, która dotyczyła osób przetrzymywanych w łagrach i wywiezionych po 1944 r. Nie wszyscy mogli wrócić, a ilość tych, którzy pozostali nie jest znana.

ppor Marian łoziński

Od lewej: ppor. Marian Łoziński, ppor. Antoni Ludwieżyński, pchor. Muller. Po wyjściu z łagru (4.IX.1941) – w drodze do Tockoje, gdzie formowały się oddziały Wojska Polskiego pod dowództwem gen. W. Andersa.

Problem represji sowieckich na obywatelach polskich podczas II wojny światowej jest skomplikowany i wielowątkowy. Przedstawienie wszystkich związanych z nim zagadnień w jednym artykule czy referacie jest trudne, wykracza poza ramy normatywne tych gatunków. W niniejszym tekście, z konieczności, pominięto wiele istotnych wydarzeń. Sygnalizuję jednak najważniejsze z nich:

1.         Przemieszczenia wielkiej ilości zesłańców (po tzw. amnestii, dołączonej do Układu Sikorski-Majski) z północy na południe, zarówno uwolnionych łagierników, jak i ludności deportowanej do posiołków w tajdze. Wszyscy – w okropnych warunkach podróży i nękani chorobami – dążyli do powstającej Armii Polskiej pod dowództwem gen. W. Andersa;

2.         Powstanie sieci pomocy dla zesłanych dzięki ambasadzie polskiej w Kujbyszewie, przywrócenie polskiego obywatelstwa i nadziei na ratunek;

3.         Zerwanie stosunków dyplomatycznych pomiędzy ZSRR, a polskim rządem w Londynie i wyjście Armii Polskiej gen. W. Andersa, zamknięcie polskiej ambasady, co nastąpiło po odkryciu przez Niemców w 1943 r. grobów oficerów polskich w Katyniu;

4.         Ponowne odebranie polskiego obywatelstwa deportowanym i tzw. paszportyzacja – przymusowe nadanie Polakom obywatelstwa sowieckiego; za odmowę dawano wyrok dwóch lat łagru; bardzo wielu tych łagrów nie przeżyło;

5.         Powstanie Związku Patriotów Polskich pod kierownictwem Wandy Wasilewskiej (Polki, oddanej reżimowi sowieckiemu i zaprzyjaźnionej ze Stalinem); działalność tej organizacji, pomimo podporządkowania Moskwie, była w jakimś stopniu dla zesłanych pożyteczna, m.in. przyczyniła się do zorganizowania repatriacji w latach 1945-1946;

6.         Powroty towarowymi transportami repatriacyjnymi – nie do własnych miejsc na Kresach, lecz na Ziemie Odzyskane, w zmienionych granicach powojennej Polski; trudności adaptacyjne, ale ogromna radość uratowanych z niewoli sowieckiej;

7.         Wywiezienie górników ze Śląska do kopalń Donbasu, w nieznanej ilości zabranych podstępnie z miejsc pracy w 1945 r.; wrócili nieliczni, kilka lat po zakończeniu wojny.

Całość spraw represji na Wschodzie jest ciągle nie dość znana ogółowi społeczeństwa polskiego, a jak powiedziano powyżej niewielu historyków podejmuje badania tej części naszej trudnej historii[7].


[1] Siedlecki, Losy Polaków w ZSP~ w latach 1939-1988, Londyn 1988.

[2] W. Wielhorski, Los Polaków w niewoli sowieckiej 1939-1956, Londyn 1956

[3] Z. S. Siemaszko, W sowieckim osaczeniu, Londyn 1991

[4] F. Nowiński, Zesłania na Syberię wpolskiej tradycji historycznej, [w:] Przez Sybir  na Ziemię Gdańską. Praca zbiorowa pod red. Cecylii Riedl, t. 1, Gdańsk 2006, s. 21-22.

[5] J. Żaryn, Wstęp do polskiego wydania, [w:] Ł. Z. Królikowski OFMConv, Skradzione dzieciństwo. Polskie dzieci na tułaczym szlaku 1939-1950, (wydanie II krajowe), Kraków 2008, s.10-11.

[6] T. Mikulski, Fotografia zbiorowa Polaków deportowanych do okręgu Pawłodarskiego, Wrocław 1995, s. 7-8. 

[7]          Uwaga: omówione zagadnienia, w znacznym skrócie, przedstawiłam w referacie na temat: „Jak wypędzono Polaków z ich rodzinnych siedzib?”, wygłoszonym na konferencji naukowej, którą zorganizowało Towarzystwo Obrony Zachodnich Kresów Polski, w dniu 26 kwietnia 2010 roku w siedzibie Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie. Prezentowany tekst przekazano do druku w materiałach pokonferencyjnych.

Zdjęcia zamieszczone w artykule pochodzą ze zbiorów archiwum Komisji Historycznej Oddziału Związku Sybiraków w Krakowie. Wszystkie były prezentowane na wystawie „Polacy na Syberii”, opracowanej przez Krakowski Oddział Związku Sybiraków we współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej – Oddział w Krakowie.