17 września 2026 r. – nasza najważniejsza uroczystość – rys historyczny
Dzień 17 września jest Światowym Dniem Sybiraka. W 2004 roku został ustanowiony przez Związek Sybiraków, a w 2013 roku decyzją Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej dzień 17 września uzyskał status Światowego Dnia Sybiraka i status Święta Państwowego.
Syberia już w okresie zaboru carskiego była traktowana jako wygodne miejsce dla osób, których chciano pozbyć się lub ukarać. Dlatego dzisiaj w dniu 17 września 2026 roku, pamiętamy o wszystkich Polakach zesłanych na Syberię, a więc również o bohaterach, którzy brali udział w powstaniach narodowych. Byli to konfederaci barscy[1768 rok]. Powstańcy listopadowi [1838 rok], Styczniowi [1863 rok] i z 1905 roku. Wreszcie zesłańcy na Sybir z okresu II Wojny Światowej. Ten okres dotyczy nas, jeszcze żyjących Sybiraków, którzy przeżyli tę katorgę.
Jak do tego doszło? W myśl tajnego Paktu Ribbentrop- Mołotow z dnia 23 sierpnia 1939 roku; nastąpił IV Rozbiór Polski. Terytorium Polski zostało podzielone pomiędzy dwóch agresorów: hitlerowskie Niemcy i sowiecką Rosję. Na terenie wschodniej Polski jednym z najgroźniejszych narzędzi ZSRR w walce z polskością, stały się masowe deportacje ludności polskiej. Miały one miejsce w latach 1940 i w 1941. Przeprowadzono wówczas cztery masowe wywózki: 10 lutego,13 kwietnia, 15- 20 czerwca 1940 roku. Ostatnia miała miejsce 20 czerwca 1941 roku. Te daty należy powtarzać i przypominać. Po 1941 roku deportacje dotyczyły żołnierzy Armii Krajowej i innych wrogów komunizmu. W czasie tych czterech wywózek deportowano 1 300 000 obywateli polskich według opracowań polskich władz emigracyjnych. Dane sowieckie mówią tylko o 320 000 tysiącach deportowanych. Ustalenie faktycznej liczby deportowanych jest niezwykle trudne: nie jest znana liczba osób przymusowo wcielonych do Armii Czerwonej, liczba osób zmarłych w czasie wywózek, w obozach pracy, w więzieniach, łagrach i w miejscach osiedlenia. Celem wywózek była walka z polskimi elitami, które mogły przekazywać narodową tradycję polską. Tacy Polacy ustawiani byli poza prawem i przeznaczeni do likwidacji fizycznej. Temu też służyły zesłania na Sybir. Ich celem było oczyszczenie wschodnich terenów z Polaków. Potem mogła już nastąpić sowietyzacja. Pamiętajmy też o Polakach, którzy w okresie rządów stalinowskich byli wysiedleni i wyrzuceni z własnych domów z zachodniej Ukrainy w latach 1936 do 1937. Zostali przewiezieni i pozostawieni w stepie, w którym musieli rozpocząć nowe życie, budując ziemianki, potem małe domki. To byli bardzo dzielni Polacy i wielcy patrioci. Przekazywali następnym pokoleniom język polski i polską tradycję. Związek Sybiraków po zarejestrowaniu w 1989 roku upomniał się o nich. Teraz w Związku Sybiraków mamy ich potomków, którym udało się powrócić do Ojczyzny. Celem sowieckich deportacji była sowietyzacja i zniszczenie polskości. Dlatego skazane na deportację były grupy obywateli polskich, którzy, mogli przekazywać narodową tradycję polską. Byli to osadnicy cywilni i wojskowi, rodziny oficerów Armii Polskiej, policjantów, pracowników służby więziennej i pogranicznej, leśników, nauczycieli, profesorów uniwersyteckich, sędziów, prokuratorów oraz właścicieli ziemskich. Organizacja i przeprowadzenie tych wywózek była podobna. Męczeńska droga deportowanych zaczynała się w momencie nagłego, nocnego wejścia przez NKWD do domów i rozkazu spakowania się w ciągu kilkunastu minut. Potem trwający kilkadziesiąt dni transport na Syberię w bydlęcych wagonach, zamkniętych z zewnątrz, ze stłoczonymi zesłańcami, w przeszywającym zimnie lub zaduchu, bez wody i jedzenia, w fatalnych warunkach sanitarnych: z toaletą w postaci dziury w podłodze wagonu. Przyczyniło się to do licznych zgonów. Martwe osoby wyrzucano z wagonów w czasie postojów, a towarzyszyła temu rozpacz najbliższych. Po dotarciu na przeznaczone miejsce czekała Polaków nadludzka praca; w kopalniach węgla, przy budowie transsyberyjskiej kolei, przy wyrębie drzew w tajdze i spławie drewna w rzekach. Jedna z moich ciotek, która była wywieziona wraz ze mną i ośmioosobową rodziną: drobna, piętnastoletnia dziewczyna była zaprzęgana do wielkiej kłody drewna jak koń i popędzana batem przez sowieckiego nadzorcę, aby te kłody wyciągała z rzeki Tury w obwodzie tiumieńskim. Praca taka trwała od wczesnego ranka aż do zmroku. Zapłatą był kawałek chleba, którym musiała dzielić się z niepracującymi członkami rodziny, między innymi: z chorą swoją mamą, a moją babcią , młodszym bratem i ze mną rocznym dzieckiem.
Większość zesłańców stanowiły kobiety, dzieci i ludzie starsi. Byli oni osiedlani w trudnych dla nich warunkach klimatycznych i przyrodniczych. Brak dachu nad głową, głód, choroby, pozbawienie opieki lekarskiej i możliwości leczenia, wycieńczenie nadludzką pracą i prześladowania przez NKWD spowodowały wysoką umieralność wśród zesłanych Polaków. Bohaterskie nasze mamy ratując nas, swoje dzieci od głodu, odejmowały sobie od ust każdy kęs pokarmu. Stąd wielka umieralność wśród kobiet i ogromna ilość osieroconych dzieci. Jeżeli trafiały one do sowieckich domów dziecka, wówczas ślad po nich ginął. Część małych polskich zesłańców miała szczęście trafić do polskich domów dziecka, które zostały utworzone na terenie ZSRR dzięki Umowie Sikorski- Majski. Jeżeli udało im się dołączyć do Armii generała Władysława Andersa, wówczas trafiały do polskich ośrodków opiekuńczych, zorganizowanych w Australii, Nowej Zelandii w Palestynie , Iranie, Afryce i w Indiach. Zesłańcy Syberyjscy powrócili do Ojczyzny w 1945 i w 1946 roku, a żołnierze Armii Krajowej , którym udało się przeżyć katorgę syberyjską powrócili do Polski w latach 1948 do 1958.
Sybiracy, niestety nie mogli wrócić do swoich domów, ponieważ pozostały one na zajętych przez sowiecką władzę Kresach Wschodnich. Ci, których domy były w granicach obecnej Polski, zastali tam nowych właścicieli , dzięki tzw, Reformie Rolnej i Reformie o Nacjonalizacji Przemysłu. Byli więc wyrzuceni z własnego domu po raz drugi. Sybiracy musieli milczeć . Opowiadanie o zesłaniach na Sybir, które były dokonane przez „naszego sowieckiego brata” narażało Sybiraków i ich dzieci na szykany, prześladowania ,zwolnienia z pracy, wyrzucenie ze szkoły lub ze studiów, i nawet więzienie. Stąd wieloletnie milczenie Sybiraków, które trwało aż do lat osiemdziesiątych i do momentu kiedy wreszcie mogliśmy zarejestrować Związek Sybiraków.
Wanda Puszko-Tarnawska
